Ogłoszenie

Może to bedzie smutne może nie, ale postanowiłam zakonczyć TE opowiadanie. Wiem, że zarzekałam sie, że tak sie nie stanie oraz, że długo będe pisac ale myśle, że trzeba kiedyś skończyć i myśle, że to właśnie ten moment.

Oczywiscie sie pojawi kilka notek, które zakończą to opowiadanie i z ogromną chęcią zapraszam Was na moje drugie opowiadanie :) W głowie mam jeszcze kilka pomysłów więc to nie koniec mojej twórczości.

 

Pozdrawiam Alex : )

57.

Pierwsza noc w nowym domu z bliźniakami. Alexandra nie miała pojęcia na co się szykować. Cieszyła się, że choć na chwile jest przy niej jej mąż. W końcu na pewno zniknie jej na koncertach, a ona zostanie sama z bliźniakami. Troszkę ją to przerażało mimo, że radziła sobie z nimi. Siedziała na jego kolanach wtulona w niego. Zmęczona była tą „przeprowadzką”, a myśl, że będą mieć ciężką noc nie pocieszała jej w ogóle. Samu oglądał jakiś film, nawet nie spoglądała na ekran, po odgłosach domyśliła się, że to jakiś badziew.

-Sammuuu..

- Co Słoneczko?

- Musisz to oglądać?- Spytała odchylając głowę w tył by spojrzeć na jego twarz.

- Niee..A co mam innego robić.

-Możemy iść spać. – Powiedziała wesoło powoli schodząc z jego kolan by usiaść obok niego.

- To tez pomysł, w końcu nam się jutro rodzinka zwali znając życie.

- Kochanie, w końcu wszyscy świętują narodzenie i powrót do domu naszych maluchów.

- No wiem, ale zero prywatności..

- Już tak nie narzekaj.- Poczochrała blond włosom  czuprynę swojego ukochanego i po przeciągnięciu się wstała z kanapy. Rudowłosa ruszała do drzwi i kiedy obróciła się by spojrzeć czy jej mąż idzie zobaczyła go nadal siedzącego na kanapie.

- Haber! Idziesz czy nie? Jak nie to idę się sama umyć, a Ty dalej oglądaj te bzdury.- Wzruszyła ramionami i udała się schodami na piętro. Idąc do sypialni po drodzę zajrzała do pokoju bliźniaków. Dzieci spały spokojnie. Wyglądały tak pięknie. Na twarzy dziewczyny rozkwitł uśmiechem. Marzenia się spełniały i była tego stu procentowo pewna. Ruszyła po chwili dalej. Weszła do sypialni, wzięła swoją piżamkę i poszła się myć. Nie chciało jej się czekać na Habera. Mimo wszystko zostawiła niedomknięte drzwi do łazienki. Mężczyzna wstał z kanapy po tym jak postanowił towarzyszyć swojej ukochanej w kabinie. Dużymi krokami wszedł po schodach i nie biorąc nic z sypialni od razu wszedł do łazienki. Rudowłosa była już pod prysznicem. Stała tyłem do niego, a szum wody skutecznie zagłuszał wszystko dookoła. Szybkimi ruchami pozbył się swoich ubrań i dołączył do swojej żony…

Po miłym prysznicu położyli się już do łóżka. Alex chciała jak najbardziej nacieszyć się swoim Haberem w domu, wtulała się w niego i od czasu do czasu głaskała go po ramieniu czy torsie. Tam gdzie tylko potrafiła dosięgnąć. On bawił się jej włosami, martwiło go troszkę ich nadchodzące rozstanie. Nie przyznał się jeszcze, że za  kilka dni znów musi jechać. Dziewczyna podniosła głowę by spojrzeć na twarz ukochanego. Zanim ten zdążył zmienić zmartwiony wyraz twarz ona go spostrzegła.

- Co się stało?- Wymruczała siadając na jego nogach. Chciała widzieć jego twarz.

- Nic Lex..- Powiedział szybko i pocałował ją w usta by nie zdążyła spytać o cokolwiek. Ich pocałunek chwile trwał. Alexandra wplotła dłonie w jego włosy rozkoszując się ich miękkością. Samu podczas ich pocałunku czule głaskał jej gładki policzek. Jak ja mam Cię znów zostawić samą..- Pomyślał, jej miękkie usta sprawiały, że nie miał ochoty się odrywać. W końcu ona oderwała się od niego lekko rozmarzona.

- Samu, całowanie Cię to niebo dla mnie, ale powiedz co się dzieje?- Po mimo tego, że znów rozpływała się w jego ramionach nie dawała za wygraną. Jak mają być ze sobą szczęśliwi jak w ogóle z nią nie rozmawiał. Kiedy miał już coś jej odpowiedzieć rozległ się płacz Kaisy. Westchnęła cicho i po zejściu z jego nóg, a potem z łóżka zarzuciła na swoją kusą koszulkę szlafrok i poszła do córeczki. Niestety płacz małej obudził także jej brata.

- SAMU!- Zawołała męża, potrzebowała pomocy, gdy ledwo udawało jej się uspokoić płaczącą Kaisę, Matias zaczynał coraz głośniej płakać. Przybiegł do pokoju dzieci.

- Co się stało? – Alex właśnie przewijała Kaise. Dziewczynka nie płakała juz tak przeraźliwie.

- Zajmiesz się Matiasem? – Spytała z nadzieją w oczach.

Samu wziął ostrożnie na ręce syna. Był taki maleńki, zaczął go delikatnie kołysać kiedy Alex kończyła zajmować się córeczką. Dziewczynka znów zaczęła płakać. Pewnie była głodna. Alex usiadła w fotelu w kącie pokoiku i zabrała się za karmienie córki. Samu położył synka na przewijaku i sprawdził mu pieluszkę. Pewnie chciał jeść tak jak siostra. Uśmiechnął się lekko do Alex.

- W kolejce masz drugiego głodomora.- Zaśmiał się delikatnie trzymając małego Matiasa na rękach. Dziecko patrzyło na niego szeroko otwartymi oczkami.

-Co synku – Uśmiechął się i delikatnie pogłaskał palcem policzek chłopca.

-Haber, zamiana? – Alex wstała z fotela a malutka Kruszynka spała jej na rękach. Jej pierś była na wierzchu przez co Haber nawet nie zaregował na to co powiedziała.

- Samu!- Mężczyzna oderwał wzrok od jej biustu, kiedy ten był zawieszony na jej ciele włożyła do łóżeczka Kai.  Podszedł do niej i podał Matiasa.

- Coś Ci jeszcze pomóc?

- Nie, idź już do sypialni, ja zaraz przyjdę- Powiedziała cicho by nic już nie zbudziło Kai. Nakarmiła synka i ukołysała go do snu. Samu poszedł do łóżka się położyć. Czekał na nią.

Położyła śpiącego synka w łóżeczku i poszła do męża. Ułożyła się wygodnie przy nim w łóżku i przytuliła się do niego.

- To co spać? – Spytała cicho.

- Tak Słoneczko.- Odpowiedział i po przytuleniu Alexandry pozwolił swoim mięśniom się rozluźnić a mózgowi przestać przejmować. Odpłynął w kraine Morfeusza. Alexandra nie potrafiła zasnąć. Męczyło ją to co jej nie powiedział, spoglądała na jego rozluźnioną i lekko uśmiechniętą twarz. Wyglądał słodko jak spał….

W końcu po jakimś czasie zasnęła ale niestety na krótko. Obudził ja płacz bliźniaków. Pół przytomna wstała z łóżka po ówczesnym wyplątaniu się z kończyn blondyna i poszła do pokoju maluchów. Obydwoje płakało. Wzieła najpierw syna na ręce i szybko go uspokoiła. Pewnie coś ich obudziło. Dziecko czując jej ciepło szybko znów usnęło. Alex włożyła go szybko do łóżeczka i wzięła na ręce Kaise. Z dziewczynką było gorzej. Nie potrafiła przestać płakać więc wyszła z nią na korytarz by powtórnie nie obudziła braciszka. Po długich kołysaniach i cichym śpiewaniu fińskiej kołysanki Kruszynka zasnęła jej w ramionach . Położyła ją delikatnie obok brata i wróciła do Samu.

Sen po mimo bolących ją oczu i zmęczenia dalej nie przychodził. Dużo rożnych myśli krążyło jej po głowie. Przytuliła głowę do torsu Samu z nadzieją, że rytmiczne bicie jego serca sprawi, że uśnie. W końcu zawsze to na nią działo. Tym razem guzik. Odkleiła się od męża i spróbowała zasnąć w innej pozycji. Też nic. Zirytowana i zmęczona wstała z łóżka i poszła do kuchni się czegoś napić. W kuchni wyjęła z lodówki mleko i nalała sobie do szklanki. Wypiła wszystko od razu i wróciła do sypialni. Położyła się przy blondynie. Patrzyła w sufit marząc by sen już wreszcie do niej przyszedł. Na szczęście zmęczenie z nią wygrało i nareszcie odpłynęła w krainę Morfeusza….

Ogłoszenie nr 2

Cześć!

Zaczne od tego, że jestem w trakcie pisania nowego rozdziału, wiem długo to trwa, ale przez ostatni okres zupełnie nie miałam pomysłu na te opowiadanie, a pisanie na chama jest dla mnie bez sensu. Tak w skrócie. A i dla wiadomości NIE SKONCZYŁAM tego opowiadania a jak tak się stanie to, to ogłoszę :)

Moje życie aktualnie się zmienia i często brakuje mi czasu  na pisanie lub robienie innych rzeczy, które kocham. Oprócz tego bloga prowadze drugi You Can Never Be Ready, którego polecam do czytania w między czasie :)

Mam nadzieje, że długo na mnie czekać nie będziecie musieli.

 Pozdrawiam. Alexandra :)

56.

Przepraszam, że krótko ale w najbliższym czasie będą tylko takie :( – Alex.

 

Tydzień w szpitalu minął szybko. Ciągle ktoś przy niej był, jak nie Eve, to Taimi zachwycające się maleństwami. Samu i Riku byli w Austrii i Szwajcarii, ale mieli wrócić właśnie dzisiaj. Tęskniła ogromnie już za mężem i bratem. Bez nich było pusto i jakoś tak smutno.

Nie umiała się doczekać powrotu ale już do domu, a nie do mieszkania. Z dwójką dzieci było by im tam za ciasno. Wczoraj przywiozła jej Tai dwa nosidełka, oczywiście jedno różowawe a drugie błękitne i inne potrzebne rzeczy do przewiezienia Kaisy i Matiasa do domu. Podczas kiedy Eve załatwiała jej wypis tuliła do siebie śpiącego synka. Martwiła się trochę o chłopaków. Samu miał jej dać znać, że są w drodze, a od rana jej telefon milczał. Czas coraz bardziej jej się dłużył dlatego przyglądała się śpiącej buźce swojego synka. Obok niej w nosidełku spała grzecznie Kaisa. Do sali weszła Eve uśmiechająca się szeroko.

- Zabieram Was do domu. – Powiedziała cicho by nie zbudzić dzieci. Zaczęła zbierać tobołki Alex.

- Pisał do Ciebie Samu?- Spytała nieśmiało delikatnie kładąc Matiasa do nosidełka i przykrywając go kocykiem. Kiedy bliźniaki i ona byli gotowi ruszyły do wyjścia.

- Nie Lex,  myślałam, że z Tobą się skontaktuje.

- Martwie się, bo nie dał w ogóle znać co z nim i Riku. – Rozmawiały po cichu zbliżając się do głównego wyjścia ze szpitala.

- Nie przejmuj się Kochanie.- Kobieta uśmiechnęła się do niej pomagając jej zapakować wszystko do auta. Dziewczyna miała siedzieć z tyłu by móc doglądać czy z bliźniakami wszystko ok.

Całą drogę do domu milczały. Był to dosyć kawałek ale jakoś dało się to przeżyć. Po mimo, że Matias się obudził obyło się bez żadnych komplikacji. Zaskakiwał ja ten brak płaczu, nawet martwił. Dzieci były za spokojne. Jej samej się prawie udało zasnąć. Na szczęście Eve jako kierowca sprawowała się świetnie i po jakimś czasie znalazły się pod nowym domem państwa Haber.

Alex kiedy ujrzała jak bardzo się zmieniło opadła szczęka. Wszystko było gotowe, wystarczy wejść i mieszkać. Weszły do środka w salonie wisiał napis ” WITAJCIE W DOMU Alex, Kaisa i Matias. ” Gdy go ujrzała zrobiło jej się miło. Razem z Eve położyły nosidełka na kanapie. Podczas odpinania zabezpieczeń Kaisie usłyszała kroki. Podniosła glowe szukając miejsca skąd sie rozlega dźwięk. Przed nią stał wysoki blondyn uśmiechnięty od ucha do ucha.

- Samu!- Zawołała radośnie i przytuliła się do niego. Nareszcie była w jego ramionach. Swoim nie tak bardzo glośnym krzykiem obudziła Kaise, która swoim płaczem obudziła braciszka. Popchnęła lekko Samu.- Jak mogłeś milczeć. Myślałam, że coś Ci sie stało. – Powiedziała z lekkim wyrzutem. Biorąc na ręce córkę i lekko ją kołysząc by przestała płakać.

- Przepraszam Alex. Chciałem zrobić Ci niespodziankę.- Powiedział biorąc nieśmiało synka na ręce. Dziecko było tak malutkie, że bał się, że go skrzywdzi.

-Samuu..- Jęknęła cicho.- Miło z Twojej strony ale wolałabym wiedzieć chociaż, że wracasz do kraju.. Szczególnie, że obiecałeś. Czekanie na wiadomość doprowadzało mnie do szaleństwa. Już sama myśl, że coś Ci się stało…- Miała lekki żal do niego o to, ale nigdy długo się na niego nie gniewała. W końcu nie potrafiła na tego przystojnego blondyna się gniewać. Miał w sobie coś takiego, co sprawiało, że jej serce robiło się miękkie. Czasem było to złe, bo bagatelizowała różne jego wygłupy. Bała się jedynie, że będzie nadużywał jej miękkiego serca ale na szczęście nic takiego jeszcze sie nie zdarzyło.  Szybko jej się udało uspać córeczkę. Widząc nieporadnego męża ułożyła córeczkę znów do spania i wzięła od niego chłopca. Zaczynała sobie radzić już, w końcu czas najwyższy, a nikt inny tego za nią nie zrobi. Gdy dzieci się uspokoiły i znów spokojnie spały przenieśli je do ich pokoju. Chcieli wykorzystać moment, ogarnąć troszke rzeczy i nacieszyć się sobą. W końcu nie wiadomo kiedy znów tatuś jej dzieci zniknie na kolejnym koncercie.

Ogłoszenie

Żeby było jasne, nie zakończyłam jeszcze opowiadania.. Rozdział 56 pisze się, nie wiem kiedy będzie ponieważ ciężko mi pisać kiedy nie ma się pomysłu. Dlatego Kochani Moi cierpliwości. Dziękuje za wszystkie komentarze, jesteście cudowni, że chcecie to czytać. Notka powinna się pojawić za niedługo.

W między czasie zapraszam do czytania dwóch pozostałych opowiadań :

  • http://you-can-never-be-ready.blog.pl
  • http://www.everybody-wants-happiness.blog.pl

Alex.

55. Welcome To My Life.

Za wszystkie nieścisłości przepraszam.- Alex.

4 miesiące później…

Dzisiaj miał być kolejny koncert Sunrise Avenue. Cały plan Samu już był gotowy. Po mimo odmowy Samu z nimi pojechała Alexandra. Normalnie by jej nie zabronił brania udziału w koncertach ale czuł ogromny niepokój związku z narodzinami ich bliźniaków. Alex zapewniała go, że czuje się dobrze i na siłach ale miało to być za  nie całe 3, prawie 2 tygodnie więc bał się, że coś się dzieciom stanie..

Byli już na miejscu. Kolejna fińska miejscowość, trzeba znów wykorzystać popularność w ojczyźnie. Została już im godzina do koncertu, dziś oprócz Alexandry była z nimi Taimi więc dziewczyna przynajmniej nie nudziła sie aż tak. Po mimo, że blondynka mogła stać pod sceną nie zostawiła przyjaciółki samej. Aktualnie grał jakiś zespół przed nimi, z którego panie miały ubaw. Panowie wypalali ostatnie papierosy, na co poszkodowany był Samu, który obiecał, że rzuci palenie i jak na razie się mu udało. Mężczyzna zostawił na chwile kolegów i objął ukochaną w talii.

- Witam moje panie.- Pocałował czule Alex.- Jak tam moja przyszła mamusia?- Uśmiechnął się szeroko.

- Dobrze przyszły tatusiu.- Odpowiedziała dziewczyna i objęła swój brzuszek. Taimi przy nich pokazała, że za chwile ze słodkości zwymiotuje na co śmiechem zareagował Samu.

- Taimi, już tak nie przeżywaj. Sama z Riku nie jesteś lepsza.- Powiedział do niej blondyn i wrócił do czułego głaskania brzucha Alex.

- Na pewno ok? – Spytał Alex, wiedział, że przeginał z nadopiekuńczością, ale nie potrafił się nie martwić o nią.

- Tak Haber. Nie musisz się martwić o mnie.- Powiedziała do męża i poczochrała mu włosy.- Nie będziesz sie już martwił?

- Nie będę.- Powiedział troszke niechętnie.- I jak Wam sie podoba ich gra?- Wskazał na chłopaków na scenie, zrobił to także by zmienić juz temat. Często zaczynali się już kłócić o tę jego wadę. Ślub i przyszłe ojcostwo, że trochę się zmienił, już nie był taki spontaniczny. Brakowało jej tego.

- Wiesz..Wy i  tak jesteście najlepsi.- Powiedziała do Samu i przytuliła się do niego.

Po chwili support skończył grać i zaczęli szykować scenę pod Sunrise Ave, Alex zeszła z tyłu sceny na ziemie by chwile się przespacerować. Stanie w miejscu bardzo ją męczyło. Taimi poprosiła Mikko o załatwienie dla Alex krzesełka na czas koncertu.

Show się zaczęło. Chłopcy czuli się jak ryby w wodzie. Szaleli i wygłupiali się, publika z nimi współpracowała więc mogli sobie pozwolić na niektóre rzeczy. Koncerty to był jeden z lepszych aspektów ich pracy z muzyką.

Minęło kilka piosenek, Alex poczuła, że coś jest nie tak. Krzyknęła z bólu, na jej szczęście na koncercie był taki hałas, że nikt nie zwrócił uwagi. Usiadła gwałtownie na krzesełku przerażona.

- L, co jest?- Taimi po usłyszeniu krzyku przyjaciółki kucnęła przy niej.

- Wody…Mi odeszły..Jest za wcześnie…Jeszcze nie.- Mruczała przerażona. Riku, który patrzył akurat w strone dziewczyn zauważył, że Tai mu macha. Brunet podszedł do przyjaciela i go szturchnął pokazując mu na dziewczyny. Blondyn wykorzystał moment solówki Osmo i pobiegł do dziewczyn.

- Co jest?- Powiedział do patrząc na żone to na Tai.

-Rodzi..

- ŻE CO?!

- Samu?

- Słucham Cię piękna?- Kucnął przy ukochanej przerażony.

- Przepraszam..Boje się. To za wcześnie.- Powiedziała cicho. Była blada i obejmowała brzuch. Jej spodenki były mokre.

- Musimy ją wziąć do szpitala. TERAZ!- Blondyn nareszcie odzyskał trzeźwe myślenie. – No na co czekacie? Ruszcie się!- Pomógł wstać ukochanej, nie był pewny czy zdoła ją unieść ale zaryzykował i wziął ją na ręce.

- Samu, nie możesz!- Odezwał się w końcu Mikko.

- MOJA…ŻONA..RODZI !!!- Powiedział wolno jakby mężczyzna nie zrozumiał.- I jakbyś sie nie domyślił to musze ją zawieźć do szpitala.- Warknął.

-Dokończ koncert..Ja ją zawiozę.

Samu jedynie pokręcił głową i zaniósł ukochaną do auta.

- Suoneczko, musisz wytrzymać do szpitala. Dobrze?- Dziewczyna miała zamknięte oczy i tuliła się do ukochanego. To sprawiało, że nie myślała tak o bólu. Jedno z dzieci chciało się już wydostać na świat.

Położył ją na siedzeniu z tyłu, zanim odpalił do nich dobiegła Taimi. Ruszyli od razu do szpitala. GPS uratował ich i to bardzo gdyż Samu nie miałby pojęcia gdzie jechać.

Kiedy oni jechali Mikko przeprosił fanki i powiedział, że Samu wypadło coś ważnego i, żeby wynagrodzić im coś szybko wrócą na koncert znów.

Samu jak na pirata drogowego dotarł szybko do szpitala. Kierownice przekazał Tai, by zaparkowała, a on wział Lex na ręce i zaniósł do izby przyjęć.

- Pomoże mi ktoś!! Moja żona rodzi!!- Gdy tylko krzyknął lekarze podbiegli do niego i przejęli ukochaną, biorąc ją na porodówkę. Samu został tam nagle sam, zupełnie już nie wiedząc co ze sobą zrobić. Pielęgniarka powiedziała mu jedynie, że muszą upewnić się, że wszystko ok i pozwolą mu uczestniczyć w porodzie. Bał się, że coś jest nie tak.

Usiadł na krzesełku w poczekalni, po chwili usiadła obok niego Taimi.

- Samu nie martw się. Będzie dobrze.- Poklepała go po ramieniu. On jedynie kiwnął głową. Ciągle w pamieci miał ostatnie pobyty w szpitalach i za każdym razem nie były one dobre. Miał nadzieje, że ten będzie szczęśliwy choć raz, niech szpital nie kojarzy mu się z bliską stratą. O wiele nie prosił, tylko o zdrowe dzieci i żonę. Siedzieli w milczeniu dopóki nie usłyszał swojego nazwiska

- Haber! Pan Haber! – Zawołał lekarz rozglądając się po poczekalni.

- Tutaj.- Samu wstał. Bał chyba się bardziej niż kiedykolwiek.

- Witam Pana.. Przepraszam, że nie poprosiliśmy pana na sale, ale musieliśmy działać szybko, gdyż dziewczynka mogła umrzeć. – Gdy Samu zbladł, lekarz od razu zaczął tłumaczyć co i jak.

- Prosze się nie martwić. Obydwoje i dziewczynka i chłopczyk są cali i zdrowi..- Lekarz uśmiechnął się.- Zapraszam oczywiście do żony, ma już dzieci przy sobie.

Samu pokazał kciuk do góry do Taimi i poszedł za lekarzem. Gdy ujrzał  Alexandre tulącą do siebie dwa maleństwa podbiegł do łóżka. Dziewczyna otworzyła oczy i spojrzała na męża.

- Hei..- Powiedziała słabo.- Poznaj Kaise Taru i Matiasa Aleksi Haber.- Samu nie odrywał wzroku od niej i tych maluszków.Był tak szczęśliwy, że zdołał tylko wydusić.

- Witajcie w moim życiu.- Usiadł blisko łóżka i pogłaskał maleństwa po główkach. Uśmiech nie znikał z jego twarzy. Pielęgniarka wzięła od Alex Matiasa i podała go Samu. Delikatnie objął dziecko bojąc się, że skrzywdzi to maleństwo. Matias przytulił się od razu do piersi taty. Alexandra uśmiechnęła się widząc wielkoluda z takim maleństwem i zamknęła znów oczy.

54. Show Time.

Nareszcie nadszedł czas na pierwszy wiosenny koncert Sunrise Avenue. Od ich rozmowy minęło tylko 3 dni. Podczas wsiadania do mikrobusika, który miał ich zawieść na miejsce koncertu Samu patrzył z lekką obawą o Alex. Nic nie potrafił poradzić na to, że się martwi o nią i ich nienarodzone bliźniaki. Niestety jako, że jego żona była bardzo uparta musiał się zgodzić na jej warunki. Dziewczyna po zapięciu pasa objęła swój brzuch i uśmiechnęła się do blondyna.

- Nie martw się Kotku..Będę stała przy Mikko i nic mi nie będzie. Jak tylko spojrzysz na bok to mnie ujrzysz. Pasuje?- Pogłaskała czule jego policzek kiedy wreszcie usiadł przy niej.

- Niech Ci będzie..-Powiedział i pocałował ją w czoło.- Mikko! Słyszałeś? Masz pilnować moją żone by nic jej się nie stało kapujesz?!- Krzyknął do mężczyzny siedzącego na przednim siedzeniu.

- Spoko!- Odkrzyknął mu brunet i wrócił do rozmowy z kierowcą.

Samu uśmiechnął się i przytulił Alex. Obok nich usiadł Riku, Taimi z nimi nie jechała gdyż studia ją zatrzymały. Riku z tego powodu był nie pocieszony. Samu poklepał go po plecach.

-Riku jak wrócisz to ją zobaczysz, wiec nie smutaj mi tu do cholery.- Powiedział do bruneta i uśmiechnął się do niego.

-  No dobra Haber..- Uśmiechnął się do przyjaciela. Zauważył, że rudowłosa mamusia zasypia. Starali się nie wybuchnąć śmiechem. Spanie w środkach komunikacji była tradycją Alexandry od dziecka. Dziewczyna wtuliła się jakoś w bok Samu.

Postanowili milczeć by nie przeszkadzać przyszłej mamusi. Trasa minęła szybko więc długo nie musieli się powstrzymywać. Jak kierowca zaparkował Samu delikatnie zaczął budzić ukochaną. Pocałował czule jej usta.

-Cześć Księżniczko..Dotarlismy.- Jej zaspana mina sprawiła, że zrobiło mu się miękko w sercu. Pogłaskał jej policzek i pomógł jej odpiąć pas tylko po to by wziąść ją w ramiona. – Chodź Lex..- Pomógł jej wydostać się z auta. Przed koncertem wszyscy mieli bardzo dobre humory. Teraz musieli tylko ominąć czekające na nich już fanki i czekać aż będą mogli wyjść na scene.

- Dobrze Ci się spało siostrzyczko?- Z drugiej strony Alex szedł Riku uśmiechając się do niej.

- Na Samu zawsze idealnie Riku.- Odparła i wtuliła sie w bok męża. Brat jedynie się zaśmiał. Riku wyminął ich i poszedł pomóc w rozładowaniu sprzętu. Widać było, że nie potrafił sie doczekać już próby. Samu pocałował ukochaną i postanowił dołączyć do bruneta. Ich pojawienie się na scenie wśród techników wywołało delikatną burze wśród fanek. Chwile pomogli i musieli zniknąć bo zaczęli bardziej przeszkadzać. Alexandra zajęła miejsce już przy sprzęcie Karri  i przyglądała się pracy chłopaków. Gdy chłopcy skończyli została godzina do koncertu. Kręcili się za sceną wygłupiając się, nawet nie zauważyła kiedy Samu zabrał ze sobą swojego nikona i robił im zdjęcia. W połowie ich zabawy zabrała mu go i dokumentowała ich głupie miny. Kiedy tylko zauważyła, że mąż odpala fajkę. Wyciągnęła mu ją z ust.

- Hej…Haber, obiecałeś mi coś..- Spojrzała na niego surowo.

- Tylko jedną Alex..Prosze..

- Nie, obiecałeś, że rzucisz. Pamietasz? Dla nich..- Pokazała na brzuch.

- Wiem..- Powiedział ciężko, wziął od niej papierosa, rzucił go na ziemie i dodusił czerwonym trampkiem.

- Wybacz mi, ale nie pozwolę byś truł siebie i dzieci.- Pogłaskała czule jego policzek i kiedy się nie spodziewał zrobiła mu zdjęcie.

- Piękna.-Zaśmiał się.- Oddawaj Nikona.. Ja też chce.

- Dostaniesz później.- Wyszczerzyła się do ukochanego i powoli zaczęła się od niego oddalać by nie zabrał jej aparatu.

- PANOWIE !- Krzyknął Mikko.- Szykujta się lada moment zaczynamy show.

Samu objął Alexandre i pocałował troszkę namiętniej niż wcześniej. – Kocham Cię. – Kucnął by przytulić głowę do jej dużego brzuszka.- Was też bardzo..- Postanowili jeszcze nie poznawać płci dzieci. Chociaż ciekawość coraz bardziej go zżerała i miał zamiar porozmawiać z dziewczyną o tym.

- Ja Ciebie też.- Odpowiedziała radosna. Po mimo bycia żoną Samu Habera uwielbiała ich koncerty za każdym razem i czekała na nie z niecierpliwością. Pierwszy na ciemną jeszcze scene wszedł Sami. Perkusja zawsze pierwsza. Później Raul i Riku razem z Osmo. Krzyk fanek był tak mocny, że myślała, że ogłuchnie. Mikko podał jej krzesło skombinowane z namiotu dla artystów.

-Dziękuje.- Uśmiechnęła sie do niego. Samu pocałował ją w policzek i wyszedł na scenę by zacząć ich show.

- Obiecałem temu dużemu, że będę Cię pilnować.

- Oj Mikko, dzieckiem nie jestem, a on po prostu jest przewrażliwiony.

- A nawet jeśli to niech se bedzie, po prostu nie chce poczuć gniewu Habera.- Zaśmiał się widząc jak mężczyźni na scenie zaczęli sie bawić muzyką i szaleć. Ona po prostu sie uśmiechnęła. Zamknęła oczy i wsłuchała się w nieziemski głos swojego blondyna.

Po chwili włączyła aparat i robiła im zdjecia. Sunrise Ave grali piosenke za piosenką, fanki szalały, a jej troszkę brakowało Taimi z którą by mogła komentować śmieszne miny chłopaków.

Bycie z nimi sprawiało jej radość i tak jak każdej fance kiedy nadszedł czas ostatniej piosenki zrobiło się jej smutno. Kiedy Samu zerknął na nią posłała mu buziaka a on zaczął się śmiać, wykorzystał moment solo Riku i szybko do niej podszedł.

- Wszystko ok? Nie kręci Ci się w głowie.- Musnął szybko jej usta.

- Jest ok. Wracaj tam blondasku.- Popchnęła go z powrotem na scene śmiejąc się z jego zdziwionej miny. Pokazała mu język, Samu wrócił na scene uśmiechając się i wracając do przedstawiania każdego z nich…Zerknął jeszcze na Mikko..Czas kończyć show. Było mu z tego powodu smutno no ale cóż. Za kilka dni było kolejne. Uwielbiał koncertować, śpiewać, po prostu robił to co kochał.

Przyszedł czas na pożegnanie, po raz ostatni pokazał fankom  serduszko i ukłonili się. Riku wytarł się recznikiem i rzucił w dziewczyny. On śmiejąc sie rozejrzał w poszukiwaniu czegoś do rzucenia. Miał w kieszeni kilka kostek. Podszedł do skraju sceny i po zamknięciu oczu rzucił w kierunku publiki. Po raz ostatni się ukłonił i ruszył w stronę Alex, która właśnie oślepiła go fleszem z nikon. Przetarł oczy i z udawaną złością złapał dziewczynę.

-Czemuś to zrobiła?

- Tak jakoś.- Pokazała mu język i wyłączyła aparat osłaniajac go by jej nie zabrał.

Pokręcił głową i nie wypuszczał jej z ramion.

- No to teraz do domu. – Uśmiechnął się do niej.- Cieszysz sie?- Dodał obserwujac bacznie dziewczyne.

- Nawet. – Odpowiedziała i schowała głowe tuląc się do jego torsu. Wygodne było to, że był o tyle od niej wyższy.

- Czemu nawet?- Zapytał z nieukrywana ciekawością.

- Bo uwielbiam Wasze koncerty i chciałabym znów..- Słysząc jej odpowiedź pogłaskał ja po głowie.

- Kochanie Ty i tak masz się najlepiej bo, możesz miec nawet prywatny koncert na naszej próbie, a te dziewczyny muszą czekać na koncert miesiącami lub latami. – Uśmiechał się powoli prowadząc ją do ich busika. – W ogóle jak się czujesz?- Pogłaskał czule jej brzuszek.

- Dobrze, troche mnie jedynie nogi bolą Samu.

Po kilkunastu minutach ruszyli w drogę do domu.

53.

Czas leciał jak głupi, starali się wieść normalne życie z dala od gazet, . Samu starał się ograniczać swoje życie muzyczne przez co Alex się na niego wkurzyła.

- Samu, nie jestem chora…To tylko ciąża..Daję sobie radę.- Nie krzyczała ale była wyraźnie wkurzona na niego gdy chciał zrezygnować z koncertu.

- A jak coś Ci się stanie? Nie chce stracić Ciebie i tych maluszków..- Chciał pogłaskać jej brzuch ale odepchnęła jego rękę.

- Nic mi się nie stanie. Nie jestem dzieckiem..- Mruknęła.. Chodziła nadal na zajęcia, starała się normalnie funkcjonować. Była w piątym miesiącu ciąży, co dwa tygodnie chodziła do ginekologa, by Samu się nie martwił. Nie potrafiła znieść jego nadopiekuńczości. W końcu dawała sobie radę sama ze sobą tyle lat a on ją traktował jakby potrzebowała ochroniarza 24/7.

-Wiem o tym Alexandro, ale jesteś też niezdarą, która ściąga wypadki..- Podszedł bliżej..- Nie złość się Kochanie, po prostu jesteś dla mnie najważniejsza..- Powiedział czule. Spoglądał na nią z ogromną miłością powoli ją obejmując.

- Samu, ale nie musisz rezygnować tylko dlatego, że jestem w ciąży.. Możemy w końcu pojechać razem, szczególnie jak dobrze pamiętam koncert jest tu, w Finlandii. – Uśmiechnęła się i pozwoliła się przytulić. Głaskał jej brzuszek. Pochylił sie nad jej brzuchem.

- Cześć dzieciaczki..-  Wymruczał głaszcząc nadal.- Tu tata, kocham Was całym sercem.- Zerknął na twarz Alex. Dziewczyna uśmiechała się. Jej zmiany humorów irytowały równie go jak i ją samą.- Podciągnął jej koszulkę do góry i pocałował jej brzuch. Dziewczyna gdyby nie brzuch, dosyć duży, nie wyglądałaby jak w ciąży. Miała swoją normalną sylwetkę, nie szła wszerz tylko bardziej w przód, przez co nie miała tak ogromnych kompleksów i pozwalała się dotykać Samu.

- To co robimy z sprawą koncertu? Mam dzwonić do Mikko by pod żadnym pozorem nie odmawiał oraz nasłać na Ciebie Riku?

- Serio? Przecież wiesz jak on zacznie gadać o jednym to  nie skończy, a Mikko się wścieknie..- Westchnął.

- Więc?- Spytała wyczekująco. Czasami trzeba było go bardzo przymuszać.- Jedziemy na koncert? – Powiedziała radośnie. Wiedziała, że nie mogła już stać na publice tylko z boku sceny.. Te wszystkie światła mogły jej zaszkodzić, a tego teraz bardzo nie chciała.

- Tak, Moja Kochana.- Pocałował jej usta. Wyciągnął telefon i wybrał numer do Mikko. Bał się, że będzie żałował. Wiedział też, że rudowłosej nie mógł tak bardzo delikatnie traktować, bo za bardzo się denerwuje co szkodzi w końcu dzieciom. Gdy juz ustalił wszystko pocałował ją w usta troche namiętniej niż normalnie. – Kocham Cię Lexie..

- Ja Ciebie też Blondynku..- Wymruczała słodko i wróciła do całowania go.

Zbliżał się powoli wieczór. Usadowili się na kanapie i włączyli jakiś film.

- Kotku, a jak z imionami?

- Hmm?- Była skupiona już na oglądaniu.

- Dla chłopca myślałam o Jukka, Matias albo Tuomas ostatecznie Mikko. A dla dziewczynki na pewno Kaisa lub Aliisa. Ostatecznie Lila.- Uśmiechnęła się do niego.

- Dużo tych imion. A dwa ulubione najbardziej, jakbys miała wybrać?

- To Matias i Kaisa.-Odparła.

- Calkiem fajne są. A zamiast Matias, może Karri?

- No też może być. – Odparła i przeciągnęła się już troszkę śpiąca.- Idę się myć. – Wstała z kanapy i zerknęła na niego.

- Podoba mi się Twój pomysł.- Uśmiechnął sie szeroko, objął ją i pocałował namiętniej..- Umyje Ci plecki, co Ty na to?

- Okej.. Ty tylko o jednym..- Zaśmiała się łapiąc go za rękę i ciągnąc w stronę łazienki.

- To coś złego Lex?- Spytał z lekki zdziwieniem.

- Oczywiście, że nie Blondasku, tylko się śmieje.- Pocałowała znów jego usta i spojrzała w te błękitne oczy. Ale jej sie trafiło. Marzyła o nim taki kawał czasu a teraz był jej mężem, a do tego miała miec z nim bliźniaki. Normalnie nie możliwe jak na jej życie. Uśmiechnęła się do niego i weszła do łazienki.

Prysznic minął im baaardzo przyjemnie, gdy znaleźli się w łóżku już Alex zaczęła czytać książke a Samu bawił się iphonem jak to zwykle zresztą. Odłożył na moment telefon i przyłożył delikatnie głowę do jej brzuszka. Zdziwiona Lex zerknęła na blondyna za książki.

- Kocham Was, śpijcie dobrze..- Wymruczał do brzuszka dziewczyny i pocałował sprawiając, że dziewczyna się zaśmiała. Jego lekki zarost ją połaskotał. Odłożyła ksiażkę na bok. On ułożył głowę na jej piersiach cały czas spoglądając jej w oczy. Nie potrafiła się przestać uśmiechać, wyglądał tak przesłodko z poczochranymi włosami wpatrując się w nią jak w obrazek. Przeczesała palcami jego blond czuprynę.

- Idziemy już może spać Samuelu?

- A możemy Alexandro.. Jutro mamy nalot Rajamaa/ Nurminen, więc musimy być wyspani. – Powiedział w pełni poważnie.

Zaśmiała się.

- A no racja, zapomniałam, że przychodzą.- Powiedziała i pocałowała go w czoło. Mężczyzna położył się normalnie, a ona wtuliła się w niego, pozwalając rozluźnić się wszystkim mięśniom. Szybko odpłynęła w kraine Morfeusza a za nią on. ..

Ogłoszenia

Dziękuje, że czytacie moje wypociny, ale chciałabym prosić Was moi drodzy czytelnicy o pomoc. :)

http://www.rmf.fm/f/przeboj-roku-2014.html

Podoba Ci się piosenka Sunrise Avenue Lifesaver? Zagłosuj na niego by był przebojem roku :D
https://www.youtube.com/watch?v=cd3XZ79MKpY <3

52.Riku..Zostaniesz wujkiem.. Bliźniaków.

Po powrocie do domu Alex położyła się do łóżka troszkę zmęczona. Samu zajął się ogarnianiem ich mieszkania, przy okazji nakarmił ich cudownego zwierzaka. Wszedł do sypialni, dziewczyna drzemała wtulona w poduszkę. Przykrył ją delikatnie kołdrą by jej nie zbudzić. Wyszedł z sypialni i usadowił się przed telewizorem. W końcu czymś trzeba się zająć. Oglądał jakis głupi serial nawet nie zastanawiając się o co w nim chodzi.  Oglądanie przerwał mu dzwonek do drzwi. Podszedł i otworzył drzwi. W nich ujrzał Taimi i Riku.

- Cześć Samu..- Powiedzieli nawet równo.- Mozemy?- Spytała z lekki uśmiechem Tai.

- Jasne.- Wpuścił ich do środka i zaprosił do salonu jak już zdjeli buty.

- A gdzie masz Rudą?

- Ruda śpi.- Odparł.- Chcecie coś pić?

- A kawe.- Powiedział Riku do przyjaciela.

- Najlepiej białą.- Dopowiedziała Taimi. Samu ruszył do kuchni.

W miedzy czasie Alex się przebudziła. Zdjęła irytujące ją jeansy i przebrała na leginsy, stanik został zdjęty oraz założyła na siebie koszulkę Samu. Była idealna na nią. Bardzo lubiła nosić jego ubrania szczególnie jeśli pachniały nim. Czuła się wtedy jak w niebie. Poczochrana od poduszki ruszyła jeszcze zaspana do kuchni.

Gdy Samu ją ujrzał na jego ustach pojawił się ogromny uśmiech. Objął ją i czule pogłaskał jej brzuszek.

- Pospałaś troszkę?- Wymruczał składając na jej ustach pocałunek.

- Mhhmm..- Przytuliła się do niego i dopiero teraz spostrzegła jeszcze dwa kubki,

- Chcesz herbatkę Kotku? Mamy gości..- Powiedział gdy do kuchni weszli Riku z Tai.

- Och.. – Obróciła się w ich kierunku.- Hei.- Powiedziała nieśmiało chcąc się schować za Samu.

- Hei Alex.- Powiedział Riku zbliżając się do siostry.

- Niezła koszulka.- Powiedziała Tai, stwierdziła, że nie chce sie wtrącać rozmowe rodzeństwa.

Alex uśmiechnęła się do brata i lekko go przytuliła.

- Riku..Zostaniesz wujkiem…Bliźniaków..- Uśmiechnęła się nieśmiało, nie wiedziała jak to powiedzieć. Pogłaskała czule swój brzuch i stanęła obok Samu, który promieniował szczęściem. Miał rodzinę w komplecie nareszcie.

Reakcja Riku była normalna, za zdziwienia po prostu zaniemówił.

- Ja…..Gratuluje siostrzyczko.- Gdy doszedł do siebie jako tako przytulił Alex. Cieszył się z ich szczęścia bardzo. Poklepał po ramieniu Samu. – Serio bliźniaki?- Uśmiechał się szeroko do przyjaciela.

- A no.- Powiedział dumnie Samu z uśmiechem. Zalał im kawy i herbatę Alex.

- Pójdę się przebrać.- Powiedziała i pocałowała Samu w policzek. Czmychnęła szybko do sypialni i ubrała się w to co miała wcześniej. Poszła do Taimi, usiadła obok przyjaciółki na kanapie. – Jak tam Słońce?

- Dobrze.- Odpowiedziała krótko Taimi, nie chciała przecież wylewać teraz wszystkich swoich żalów .

- Na pewno ok?

- Oczywiście Ruda.- Powiedziała blondynka z uśmiechem. W kuchni rozmawiali Riku z Samu, dawno nie mieli czasu by pogadać sami bez dziewczyn. Gdy już wszyscy ze sobą pogadali zrobili sobie wieczór filmowy. Po drugim filmie Alex starała się nie usnąć na ramieniu Samu, Taimi siedziała wtulona w Riku. Kolejnym filmem miał być horror, na co Alex się troszkę bardziej przebudziła.